28.9.15

w/bff

Nowy etap w moim życiu nastąpił niecały miesiąc temu i na prawdę jestem zadowolona z wyboru szkoły, z ludzi, których tam poznałam bo każdego dnia mamy coraz lepszy kontakt, poznajemy sie, każdy jest dla siebie miły i takiej relacji bardzo długo szukałam. Nie widzę siebie w innej szkole, myślę, że popełniłabym błąd, chciałam poznać nowych ludzi i to mi się udało, tego najbardziej chciałam. Najbliższe dni mam bardzo napięte jeśli chodzi o szkołę, o naukę, muszę przeanalizować sporo materiału do kartkówek ale i tak jest lżej niż się spodziewałam. 
Przez cały ten miesiąc nie wydarzyło się niby nic, ale jednak. Mam coraz częściej wzloty i upadki, raz jest lepiej, raz jest gorzej. Jesień źle mi się kojarzy, nie lubię tych kolorów, tej pogody, wszystko wydaje się takie ponure razem ze mną. Mam takie dni kiedy nie wychodziłabym z łóżka i leżała pod kołdrą z dużym kubkiem gorącej herbaty ale kiedy zbliża się taki dzień-jest już weekend i jest okazja by spotkać się z przyjaciółką i o tym wszystkim porozmawiać, lub porozmawiać o tematach, które sprawiają, że zapominam o problemach i cieszę się, że jest przy mnie osoba, która tak dobrze mnie rozumie. Póki co widujemy się na tyle ile pozwala nam nasz wolny czas i także wczoraj spotkałyśmy się na mieście i poszłyśmy do parku gdzie przy okazji załapaliśmy się na przepyszną truskawkową watę cukrową, następnie wskoczyłyśmy po frytki i po ogromne duże lody, które ledwo zmieściłyśmy. Udałyśmy się do naszego ulubionego miejsca-publicznego ogrodu, gdzie jak zwykle zajęłyśmy naszą ulubioną huśtawkę i dużo rozmawiałyśmy, spotkałyśmy kozę, przyszedł do nas kotek i robiłyśmy sobie dużo zdjęć. Niestety, spotkamy się dopiero za pół miesiąca bo najbliższe weekendy mam zajęte:( a co tam u was?

Zapraszam was na instagrama, na którym ostatnio dużo się udzielam, tak samo na tumblra, który zaczął odzwierciedlać moje życie, mój nastrój. Linki macie na górnym pasku.


19.9.15

m&g, czyli kolejne spełnione marzenie

Wczoraj minął tydzień od najlepszego dnia w moim życiu. Nie jestem w stanie wyrazić tego co czuję, żadne słowa nie wyrażą moich emocji i wdzięku za to, że miałam szansę spotkać swoich idoli, mieć najlepszy bilet, przytulić ich i powiedzieć jak wiele dla mnie znaczą.
Ale od początku...
Bilety spadły mi z nieba i pisałam już o tym wcześniej, na prawdę nie mogłam w to uwierzyć, że udało mi się spełnić jeden z celi, które sobie zapisałam na ten rok. W piątek, 11 września pojechałam z tatą do Poznania i emocje weszły na sam szczyt. Jeśli jesteście Fangirl, doskonale mnie zrozumiecie co wtedy czułam. Znalazłam się pod klubem, stałam przed tour busem moich idoli, ciekawość czy oni są w środku nie dawała mi spokoju, ale ostatecznie poszłam do mojej kolejki, razem z siostrą. Minęły godziny aż w końcu znaleźliśmy się w kolejce do meet and greet, i w tej chwili już zupełnie nad sobą nie panowałam. Czułam niedowierzanie i jednocześnie ekscytację z tego, że za moment będę miała w ramionach swój cały świat, i tak się stało. Podbiegłam do Daniela i mocno go przytuliłam, zamieniliśmy dwa zdania ale nie jestem w stanie powiedzieć na jaki to było temat, stres zjadł trochę moich wspomnień. Luke, mój ulubieniec zapytał o moje imię i z takim słodkim akcentem je potem wypowiedział. Uściskałam pozostałych, mówiąc sobie przez ramię "i love you". Chłopcy na żywą są uroczy, potrafią zadbać o to, by każda z nas czuła się wyjątkowo. Daniel pocałował mnie w policzek do zdjęcia i to było najwspanialsze uczucie na świecie. Wychodząc, przytuliłam się mocno z Jai'em i mówił mi tyle słodkich i wspaniałych rzeczy, które śnią mi się do dzisiaj po nocach. Show było niesamowite i działo się tyle cudownych rzeczy, rozpoczynając od tego, że udało mi się zająć pierwszy rząd z lewej strony. Przed rozpoczęciem show i w jego trakcie, chłopcy dużo razy mnie zauważyli, Beau mi odmachał, udało mi się złapać na moment kontakt wzrokowy z jednym z nich kiedy byli już na scenie, a kiedy Daniel zszedł ze sceny po wodę, oblał mnie nią i się wygłupiał, ale to było urocze i to on głównie mnie zaskoczył, bardzo pozytywnie jeśli chodzi o tamten dzień. Telefon odłożyłam na bok, chciałam skupić się na chłopcach i dzięki temu bawiłam się super! Wiem, że jeśli chłopcy wrócą za rok, będę gotowa na kolejny wyjazd i zrobię wszystko by był tak cudowny jak tym razem. Kiedy show się skończyło zbiegli ze sceny i każdy po kolei uściskał moją dłoń, na prawdę jestem im wdzięczna za to, że sprawili mnie tak szczęśliwą, nie tylko podczas show, ale podczas dni kiedy mam strasznego doła też to robią. The Janoskians dużo dla mnie znaczą i wreszcie zdałam sobie sprawę z tego, że oni na prawdę istnieją. Jeśli macie idoli, wiecie co czułam i czuć będę przez najbliższe kilka miesięcy do momentu kiedy nie uświadomię sobie tego w zupełności, że ich zobaczyłam. Ten moment kiedy dzieli cię z nimi ponad 8000 kilometrów, a tego dnia nie było między wami nawet przestrzeni, jest cudownym uczuciem. I chociaż moje nogi i twarz to jakiś śmieszny żart, a moje lekkie wygięcie ciała jest również dziwne, możecie zobaczyć moje zdjęcie, które niedługo powieszę sobie na ścianie!
 wierzcie w marzenia, wystarczy wiara i trochę czasu!


wam udało się zrealizować jakiś cel z waszymi idolami?
jesteście ich fanami?byliście na show?

5.9.15

joy box/ recenzja

Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę do was z recenzją pudełeczka joy box, które przyszło do mnie miesiąc temu i chciałam poczekać z tą notką by móc przetestować produkty, które były w środku. Ogólną ocenę postawię na koniec, bo jest kilka plusów, i minusów a zacznę od produktów, które przypadły mi najbardziej do gustu. Dodam jeszcze, że sami możecie nabyć takie pudełeczko z tej strony: joy.pl/joybox Kolejny post już wam zapowiadam w przyszłym tygodniu, wyczekujcie, mam dużo pomysłów!